Małe miasto w pełnej okazałości

Małe miasto w pełnej okazałości

Po wielu dniach przeprawy przez jaskinie dotarł na miejsce, było to znane tylko z legend, miasto skrzatów. Wiedział, że zmierzał w dobrym kierunku, gdyż miał okazję zauważyć wcześniej różne kolumny, oraz pozostałości działania inteligentnych istot, takie jak porozrzucane kilofy, zrujnowane windy, posągi, tory, beczki, kowadła. Mimo, że wiele bestii utrudniało mu drogę, zaczynając od lasu, w którym odszukał tą sieć jaskiń, aż po same czeluście bezkresnych pieczar, które go tu doprowadziły, czuł, że było warto i liczył na to, że te wszystkie ogromne robale znikną mu wkrótce z pamięci. Przekroczył wielką, wysadzaną rubinami bramę. Zobaczył sieć budynków wydrążonych w całości w litej skale, imponujące budownictwo, pomiędzy nimi były ustawione stoły i krzesła, a na nich rozlane piwo i porozrzucane karty. Cała przestrzeń pomiędzy mieszkaniami to był wielki park, a jednocześnie coś na rodzaj karczmy, gdzie mieszkańcy spędzali całe dnie upijając się. Oświetlenie stanowiły poustawiane w różnych miejscach stojące pochodnie. Na środku miasta było spore wzniesienie otoczone schodami, a na nim spory, pozłacany, wysadzany szafirami posąg, prawdopodobnie przedstawiający założyciela.

[Total: 1    Average: 3/5]